O mnie
Nazywam się Tomasz Jankowski. Jestem fizjoterapeutą, osteopatą i fitoterapeutą.
Od 27 lat pracuję z pacjentami w gabinecie – na początku w Polsce, a obecnie w Szkocji. Po godzinach analizuję badania naukowe i weryfikuję, co z akademickiej teorii rzeczywiście przynosi efekty w praktyce klinicznej. Jednocześnie regularnie przemierzam łąki i lasy, zbierając to, co daje nam natura.
Dla wielu osób to połączenie brzmi jak trzy zupełnie różne zawody. W praktyce stanowią nierozerwalną całość.
Gdy do gabinetu trafia człowiek z przewlekłym bólem karku, który wraca od dwóch lat, rzadko przyczyną jest wyłącznie sam odcinek szyjny. Zwykle w tle jest sen skrócony do pięciu godzin, chroniczny stres, zaburzenia pracy żołądka utrudniające trawienie oraz przypadkowa suplementacja złożona z preparatów kupionych pod wpływem reklamy. Terapia manualna przyniesie natychmiastową ulgę w jednej warstwie, jednak bez usunięcia biologicznych przyczyn problem szybko powróci.
Dlatego na proces powrotu do zdrowia patrzę przez pryzmat trzech filarów:
Struktura (Mechanika): powięź, stawy, ruchomość tkankowa, prawidłowe napięcie mięśniowe i dekompresja przejść nerwowych.
Biochemia (Paliwo): fitoterapia kliniczna, precyzyjne odżywianie, prawidłowe zakwaszenie żołądka, szczelność bariery jelitowej i wchłanianie mikroskładników.
Regeneracja (Rytm biologiczny): tonus nerwu błędnego, jakość snu, mechanika oddechu, chronobiologia oraz kontrola kluczowych biomarkerów we krwi.
O zdrowiu w sieci – luka między banałem a marketingiem
W przestrzeni internetowej o zdrowiu pisze się najczęściej w dwóch skrajnościach:
Ogólnikami bez konkretu: „śpij więcej, jedz warzywa, unikaj stresu”.
Obietnicami bez pokrycia: „ten jeden niezwykły ekstrakt wyleczy każdą chorobę”.
Pomiędzy bezużytecznymi banałami a agresywnym marketingiem istnieje ogromna luka. Brakuje miejsca, w którym wieloletni praktyk bezstronnie wyjaśni: co jest rzetelnie przebadane na ludziach, co stanowi obiecujące badania wstępne, a co jest tradycją zielarską, która ma sens, lecz wymaga wiedzy i ostrożności.
Ten blog nie powstał po to, aby cokolwiek sprzedawać ani zapełniać grafik w moim gabinecie. Tworzę to miejsce jako w 100% niezależny projekt edukacyjny – przestrzeń do dzielenia się wnioskami z 27 lat pracy z ludzkim ciałem i filtrowania gąszczu informacji o zdrowiu przez pryzmat faktów i fizjologii.
Komentarze
Prześlij komentarz